Niedziela, 27 maja 2018 r., imieniny Jana, Juliusza, Radowita

Ćwiczenia w Izraelu okiem pilota

(fot. 32. BLT)

W ubiegłym tygodniu do bazy w Łasku wrócili piloci wraz z maszynami F-16 z ćwiczeń, które odbywały się w Izraelu. Dziś publikujemy notatki z tych ćwiczeń okiem jednego z pilotów z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku.

W ramach bilateralnej współpracy wojskowej polsko – izraelskiej, została podjęta decyzja o przeprowadzeniu wspólnych ćwiczeń wojskowych. Ćwiczenia zaplanowano w Izraelu, w bazie lotniczej Ovda na południu kraju. Jednym z celów ćwiczenia była analiza możliwości współdziałania z lotnictwem Izraela, państwa będącego poza strukturami NATO. Ze strony polskiej wytypowaną jednostką została 32. Baza Lotnictwa Taktycznego. Polski kontyngent, którego dowódcą został ppłk dypl. pil. Ireneusz NOWAK, złożony z kilkunastu pilotów, kilkudziesięciu żołnierzy zabezpieczenia naziemnego, kilku samolotów F-16 C/D, oraz wspomagających przerzut personelu i sprzętu  C-295 i  C-130, wyruszył w najdłuższą i pierwszą nieeuropejską do tej pory wyprawę „Jastrzębi”. Ze względu na odległość, konieczne było zaplanowanie międzylądowania na Krecie. Siódmego marca, w godzinach porannych, dwa ugrupowania  F-16 wystartowały z lotniska w Łasku – Buczku. Pierwsza część lotu odbywała się nad Słowacją, Węgrami, Rumunią, Bułgarią, Macedonią i Grecją. Międzylądowanie odbyło się na Krecie, na malowniczo położonym lotnisku Chania/Souda. Po odtworzeniu gotowości załogi były gotowe do drugiego etapu podróży. Po starcie prowadzący podał komendę informacyjną „Feet Wet” co w żargonie lotniczym oznacza wykonywanie lotu nad dużymi akwenami wodnymi. Piękne widoki Morza Śródziemnego zakłócała świadomość, że w razie jakiejkolwiek sytuacji szczególnej na tym odcinku trasy o długości ok. 1000km jedyne lotnisko, z którego można skorzystać znajduje się na Cyprze a następne dopiero w Izraelu. 
Po wleceniu w przestrzeń powietrzną Izraela obydwa ugrupowania, które dzieliło ok. 20 minut, zostały przechwycone przez samoloty F-16 gospodarzy z bazy Ovda. W trakcie lotu na lotnisko piloci izraelscy zapoznawali pilotów polskich „Jastrzębi” z przestrzenią powietrzną, w której będą wykonywane loty oraz z umiejscowieniem lotnisk zapasowych i poligonów walki radio-elektronicznej.
Przestrzeń powietrzna Izraela należy do wojska i lotnictwo cywilne ma wydzielone korytarze, w których wykonuje loty. Obszar, nad którym miały toczyć się ćwiczenia obejmował  obszar kraju, nad pustynią Negew. Poszarpany kanionami i ostrymi szczytami krajobraz pustyni robił duże wrażenie na załogach polskich F-16, tym bardziej, że nie było tam żadnych miejscowości, jedynie sporadyczne osady ludzkie, a bury kolor przypominał znane ze szkolenia w USA tereny poligonu  w  Arizonie.

Wieczorem, po wylądowaniu, nastąpiło oficjalne powitanie polskiego kontyngentu przez dowódcę izraelaskiej bazy. Dla większości żołnierzy, jeśli nie dla wszystkich, była to pierwsza wizyta w Ziemi Świętej. Następnego dnia zaplanowano loty zapoznawcze, w mieszanych ugrupowaniach polsko – izraelskich. Brak większych ograniczeń dotyczących wykorzystania przestrzeni powietrznej pozwalał nacieszyć się lotami na małej wysokości oraz przećwiczyć wykonywanie lotów wśród kanionów i gór, co niestety nie jest możliwe w Polsce.
Po omówieniu wykonanych lotów nastąpiły dwa dni przerwy ze względu na Szabat.

Niedziela była pierwszym dniem lotów taktycznych. Gospodarzem i zarazem adwersarzem była  115. eskadra myśliwska, której głównym zadaniem jest symulowanie lotnictwa nieprzyjaciela dla pozostałych jednostek lotnictwa taktycznego sił powietrznych Izraela. Wykonuje ona loty na F-16 Block 10, które pamiętają jeszcze rajd na iracki ośrodek nuklearny Osirak. Pomimo swojego wieku samoloty są chwalone przez pilotów za wysoką manewrowość i duża niezawodność. Na czas ćwiczeń do bazy przebazowały się również dwie eskadry latające na F-15, które miały być, razem z polskim kontygentem, częścią ugrupowania Blue. Planowane misje zasadniczo nie różniły się od siebie w następnych dniach. Zwiększał się jedynie ich poziom komplikacji. Polskie załogi wykonywały loty Offensive Counter Air/Sweep polegające na wymiataniu i zwalczaniu lotnictwa nieprzyjaciela zabezpieczając jednocześnie działania lotnictwa uderzeniowego. Drugim zadaniem były loty na uzyskanie przewagi z powietrza Air Interdiction polegające na niszczeniu wskazanych obiektów naziemnych o dużym znaczeniu dla możliwości prowadzenia wojny przez nieprzyjaciela. W przypadku wykonywania misji OCA/SWEEP przez Polaków zadanie AI wykonywały izraelskie F-15. One też zapewniały osłonę polskim ugrupowaniom w przypadku wykonywania misji uderzeniowych.
Brak  ograniczeń dotyczących przestrzeni powietrznej  pozwolił na pełne wykorzystanie potencjału naszych „szesnastek”. Prędkość naddźwiękową można było już przekraczać powyżej poziomu 120 (ok 3500m, w Polsce powyżej 10000m), nie było ograniczeń dotyczących flar i dipoli. Jednym z zagrożeń była bliskość granic Egiptu na zachodzie i Jordanii na wschodzie.
Początkowo łatwe do osiągnięcia cele z każdym dniem były coraz trudniejsze. Wzrastał poziom agresywności oponentów, stosowali oni coraz bardziej przemyślaną taktykę oraz środki walki radio-elektronicznej. Dodatkowym czynnikiem zwiększającym ryzyko była implementacja naziemnych środków obrony przeciwlotniczej. Ich zadaniem było przeciwdziałanie uderzeniom lotnictwa „niebieskich” na ważne obiekty. W tym celu wykorzystywano radary wielu zestawów. Dzięki zastosowaniu nowoczesnej elektroniki na każdym omówieniu polotowym można było odtworzyć proces akwizycji celu, śledzenia i odpalenia symulowanej rakiety. Komputer obliczał prawdopodobieństwo trafienia analizując manewry obronne samolotu. Dodatkowo, wykonując uderzenia na małej wysokości można było się spodziewać przeciwdziałania ręcznych wyrzutni rakiet co było symulowane przez odpalenie rakiety dymnej. Ogromnym atutem ćwiczenia było zgrupowanie wszystkich uczestników w jednej bazie. Oprócz pilotów byli tam też nawigatorzy naprowadzania, służby ruchu lotniczego, operatorzy systemów pozoracji pola walki. Miało to duże znaczenie przy planowaniu misji, jej egzekucji oraz omówieniu. Wnioski i uwagi przekazywane były na bieżąco i każdy kolejna misja była lepiej przeprowadzona.

Wspólne loty z Izrealczykami ukazały wysoki poziom ich wyszkolenia, profesjonalizmu oraz niewątpliwe doświadczenie bojowe. Ćwiczenie dało cenną możliwość wykonywania lotów w nieograniczonej przestrzeni powietrznej, lotów koszących pozwalających, wykorzystując ukształtowanie terenu, unikać wykrycia przez naziemne stacje radiolokacyjne, przećwiczono prowadzenie działań ofensywnych w środowisku zakłóceń radio-elektronicznych oraz wymieniono się doświadczeniami z udziału w ćwiczeniach i operacjach zbrojnych.
W przededniu wylotu odbyło się oficjalne pożegnanie, wręczono upominki, uroczystą kolację uprzyjemnił występ zespołu artystycznego Sił Powietrznych Izraela. W piątek rano nastąpił start w drogę powrotną do Polski, również z lądowaniem na Krecie. Miłym akcentem było nagranie w systemie informacji lotniskowej ATIS polskich życzeń szczęśliwej podróży  -  „…mieć dobry lot…”.  Po wykonaniu przelotu w ciasnym szyku nad lotniskiem pożegnano bazę w Ovdzie i nowych przyjaciół. Opuszczając przestrzeń powietrzną Izraela kontroler z Tel Avivu pożegnał polską formację słowami „Do zobaczenia”.
Trasa powrotna była bardziej wymagająca pod kątem planowania zużycia paliwa. Silny wiatr czołowy wydłużył czas lotu o ok. 40 minut. Po lądowaniu na Krecie i zatankowaniu paliwa wyruszono w 3.5-godzinną podróż do Polski. Tym razem pogoda była o wiele ładniejsza, można było podziwiać Akropol z góry, malownicze pasma górskie Karpat i Tatr.
Lądując w Łasku, załogi zostały powitane przez straż pożarną, która obficie skropiła każdy samolot.

 

mjr pil. Łukasz PIĄTEK

Skomentuj [ 2 ]
13:47, 30.03.2012 r.

Powrót do strony głównej


Wasze komentarze

gość @ 08:33, 01.04.2012r. IP: *.*.247.113

Nie znam się na tych wynalazkach , ale czy nie da się ich tankować w powietrzu ?

Gunnar @ 12:24, 01.04.2012r. IP: *.*.90.98

Da się, ale czasem są nieodpowiednie warunki atmosferyczne lub kłopoty z tankowcem (w tym przypadku).

Dodaj komentarz




Redakcja serwisu ŁaskOnline.pl nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.